„Niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają
oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się
Ewangelię”.
Ewangelia według św. Mateusza 11, 5.
Bycie człowiekiem oznacza nieustanny rozwój i przemianę, wszak nasza dusza nie
jest czymś niezmiennym. Wszystko, co myślimy, czujemy, mówimy i robimy, każda
relacja, każde przyzwyczajenie, ma wpływ na to, kim się stajemy. Nie ma świętości
przypadkowej, każda świętość rodzi się z wewnętrznej pracy w szkole Jezusa.
Od momentu narodzin jesteśmy kształtowani przez otoczenie, to naturalny proces,
którego doświadcza każdy z nas. Nie musimy posiadać wykształcenia
psychologicznego, by odkryć, że najszybciej upodobniamy się do tych, których
kochamy i z którymi spędzamy czas. Dlatego jako uczniowie Chrystusa musimy stale
rozeznawać, jaki wpływ mają na nas nasze rodzinne relacje, szkoła, miejsca pracy –
czy wreszcie – wspólnoty. Do czego nas one formują?
Ważne, by troszczyć się o rozwój całego człowieka, nie tylko jego emocji, czy
wyłącznie intelektu. Jezus, w przeciwieństwie do wielu ówczesnych nauczycieli, nie
ograniczał się do głoszenia doktryny. Zapraszał do wspólnoty życia. Do dziś kieruje do
swoich uczniów to samo zaproszenie: „Chodźcie, a zobaczycie!” (J 1, 39).
Co więcej, Jezus nie powołuje wyłącznie wykształconych teologów, czy też
szczególnie uzdolnionych liderów. Tak jak kiedyś powoływał zwyczajnych ludzi,
często z marginesu społecznego, tak i dziś przypomina swojemu Kościołowi, że nie
liczy się status, zawód czy przeszłość. Każdy może stać się Jego naśladowcą.
Szkoła Jezusa to nie miejsce dla skomplikowanych teorii, lecz bardzo konkretna
przestrzeń działania Boga. To Dobra Nowina potwierdzana cudami i znakami, dla
tych, którzy uwierzą i wejdą na drogę duchowej odnowy.
ZADANIE
Wypisz sobie kilka rzeczy, których nauczyłeś się w „szkole Jezusa”.
Znajdź w tym tygodniu od 10 do 15 minut na lekturę duchową, może to być Pismo
Święte lub inna książką o tematyce religijnej.

